Iron Maiden

Bo nie samym Turbo człowiek żyje. :)

Twoja ulubiona płyta IM to:

Iron Maiden (1980)
4
7%
Killers (1981)
3
5%
The Number of the Beast (1982)
12
21%
Piece of Mind (1983)
4
7%
Powerslave (1984)
7
12%
Somewhere in Time (1986)
6
11%
Seventh Son of a Seventh Son (1988)
6
11%
No Prayer for the Dying (1990)
1
2%
Fear of the Dark (1992)
3
5%
The X Factor (1995)
2
4%
Virtual XI (1998)
0
Brak głosów
Brave New World (2000)
7
12%
Dance of Death (2003)
1
2%
A Matter of Life and Death (2006)
1
2%
 
Liczba głosów : 57

Re: Iron Maiden

Postprzez 1984 » Pn cze 09, 2014 6:22 am

Frodli napisał(a):Rok temu były koncerty halowe - wyprzedane długo przed terminem. Żałuję, że się nie wybrałem :(


Teraz będzie na stadionie, ale nie sądzę, by był cały wypełniony. I na pewno nie chodzi tu o mundial, ale o ceny. Chociaż gdzieś w relacjach chciałbym zobaczyć taki widok ;)
searchin', sing and destroy :twisted:
1984
Upiór w Operze
 
Posty: 734
Dołączył(a): N lut 28, 2010 6:12 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez krusejder » Pn cze 09, 2014 8:32 am

jeszcze dziś trwa promocja, dzięki której można wejść na Maiden za 99 zł

http://www.eventim.pl/bilety-iron-ticke ... =erdetaila
Avatar użytkownika
krusejder
Żołnierz Fortuny
 
Posty: 1130
Dołączył(a): N wrz 19, 2010 9:00 pm
Lokalizacja: Praga Północ

Re: Iron Maiden

Postprzez 1984 » Pn cze 09, 2014 9:11 pm



Dziękuję, mam już bilet.
searchin', sing and destroy :twisted:
1984
Upiór w Operze
 
Posty: 734
Dołączył(a): N lut 28, 2010 6:12 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez ederlezi » Pt cze 20, 2014 9:33 am

Tak przedkoncertowo - polecam coś bardzo bardzo sympatycznego.

https://www.youtube.com/watch?v=Li58voy6xXM
ederlezi
Syn Burzy
 
Posty: 82
Dołączył(a): Pn wrz 19, 2011 8:42 pm
Lokalizacja: Szczecin

Re: Iron Maiden

Postprzez 1984 » Śr cze 25, 2014 11:18 am

No i po koncercie.
Zacznę od tego, iż lista utworów była znana już wcześniej, dlatego tu zaskoczenia nie było. Przypuszczam, że nawet scenografia niewiele się różniła od tych z innych miejsc koncertowych, ale mimo wszystko warto było zobaczyć te fajerwerki odpalane w takt granej melodii. Sam zespół w znakomitej formie, Bruce wspomniał koncert z 1984 roku :), cieszył się, że zagrali tu ponownie, że "żelazna kurtyna" wypierdzielona została gdzie indziej, i że, jeżeli mnie pamięć nie myli lub czegoś nie przekręcam, to ci co byli na weselu, w 1984 r. są również na stadionie. Dodać warto, że Bruce z Janickiem się nieźle wygłupiali podczas grania "The trooper", Janick potem walczył z "okupantem" podczas "Run to the hills" - niby błahe, może nawet wyreżyserowane, ale mnie się podobało i zostanie na długo w pamięci. Muzycznie i technicznie, to nic dodać nic ująć, warto było.
Było troszkę ludzi, Bruce wspomniał o 25-ciu tysiącach, ale nie było kompletu na stadionie.

Zespoły wspomagające:
1) Slayer, tu mam niewiele do powiedzenia, gdyż nie znam ich twórczości i wiem, że trzeba będzie sobie ich po prostu przyswoić. Koncert jednak bardzo dynamiczny i atrakcyjny. Rozpoznałem kilka piosenek, choćby ze zrzynek jakie popełnili Acid. Myślę, że nie będzie pomyłki, jeśli rozpoznałem tylko "God hates us all", "Reign in blood" oraz "Seasons in the abyss" - piszę z głowy. Warto było! Po "Angel of death" (świetna dekoracja ku pamięci Jeffa) grzecznie się zwinęli, nie było bisu z ich strony, choć publika się domagała,

2) Ghost - melodyjnie, ale niewiele mieli muzycznie do powiedzenia. Dla mnie zaskoczeniem niebulwersującym było ich stroje :D Jakby kapłańskie, wszyscy muzycy zamaskowani, trochę wokal nie pasował do granej muzyki. Najciekawszy według mnie ostatni kawałek, potem podziękowali i skończyli.
searchin', sing and destroy :twisted:
1984
Upiór w Operze
 
Posty: 734
Dołączył(a): N lut 28, 2010 6:12 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez Frodli » Śr cze 25, 2014 3:23 pm

To i ja uraczę moją przydługawą relacją. Dawno nie pisałem relacji z koncertu – mam nadzieję, że pióro mi nie zardzewiało i da się toto czytać :)

Supporty wypadły przyzwoicie – Ghost nie dał plamy, chociaż też niczym mnie nie zachwycił, a Slayer zagrał swoje i zszedł ze sceny. Szczerze mówiąc to spodziewałem się po nich większego czadu, ale przyszedłem na Iron Maiden, a nie Slayera – stąd też pewnie ich występowi nie towarzyszyły należyte emocje.

Około 20:55 ruszyło Doctor Doctor i już wiadomo było, że za chwilę zgodnie z planem, punktualnie o dziewiątej wieczorem zacznie grać Żelazna Dziewica. Szlagier UFO dobiegl końca, a na telebimach pojawił się filmik pękającej góry lodowej i towarzyszące mu dźwięki tegorocznego preludium – Rising Mercury. Półtorej minuty epickich, orkiestrowych dźwięków przeszło w jedno z najbardziej charakterystycznych intr w karierze Brytyjczyków:

Seven deadly sins / Seven ways to win / Seven holy paths to hell / And your trip begins
Seven downward slopes / Seven bloodied hopes / Seven are your burning fires /Seven your desires...

Napięcie narastało z każdą chwilą, odezwały się klawisze, chwilę później gitary i perkusja, za zestawem zasiadł Nicko witany krzykiem z 25 000 gardeł... Po czym na scenę wybiegła pozostała piątka muzyków i zaczęli grać ciąg dalszy Moonchild. Tłum oszalał, zaczął przeć do przodu, kołysać się na boki i podskakiwać, a mnie przypomniało się identyczne zachowanie publiczności z 2008 roku, kiedy to w podobnym młynie zgubiłem telefon komórkowy. Tym razem jednak taktycznie przesuwałem się coraz bardziej w prawo, dzięki czemu większość koncertu spędziłem między reżyserką a sceną w idealnych warunkach dźwiękowych. Bruce zaskoczył mnie formą – plotki o rosnącej z koncertu na koncert dyspozycji znalazły wczoraj pełne potwierdzenie.

Po pierwszym kawałku bez zbędnych ceregieli Bruce odliczył do trzech, tradycyjnie rozpoczynając tym Can I Play With Madness. Krótki, żywiołowy kawałek po patetycznym otwieraczu jeszcze mocniej nakręcił publikę, która uspokoiła się dopiero na początku następnego kawałka...

''...We want information...information...information... Who are you? The new number two. Who is number one? You are number six. I am not a number, I am a free man!''

Klasyczny wstęp oznajmił publiczności, że za chwilę rozpocznie się klasyk z trzeciego krążka, a mianowicie The Prisoner. Był to pierwszy z pięciu kawałków, które stanowiły odstępstwo od seta zagranego w 2008 roku w Warszawie. Przyznam, że nie przepadam za legendarnym bądź co bądź albumem "The Number of the Beast" i swojego ulubionego kawałka zeń, czyli "Hallowed Be Thy Name" słucham zazwyczaj w wersjach koncertowych, ale trzeci utwór w secie wypadł rewelacyjnie, zwłaszcza część instrumentalna. Tak to już jest z Iron Maiden, że można kręcić nosem na wersje studyjne, na setlistę, ale jak się już pójdzie na koncert to i tak zostanie się zmiecionym z powierzchni ziemi przez riffy, melodie i solówki grane zazwyczaj między drugą a trzecią zwrotką.

Po zakończeniu utworu jeszcze nie umilkły krzyki, gdy odezwał się riff 2 Minutes to Midnight. Zrobiło się jeszcze głośniej, co przy nieśmiertelnym klasyku nie powinno dziwić. Następnie Bruce uraczył publiczność najdłuższym i w sumie jedynym przemówieniem tego wieczora, wspominając poprzednią wizytę w Poznaniu, kręcenie filmu Behind the Iron Curtain i słynne wesele w nieistniejącej już Adrii, podczas którego zagrali młodej parze Smoke On the Water. Po tej przerwie ruszyli z epickim intrem do Revelations, podczas którego Janick zagrał pierwsze tego wieczora solo. Podczas całego koncertu odniosłem wrażenie, że na tej trasie gitarzysta o polskich korzeniach gra mniej solówek, niż na Somewhere Back in Time Tour – moim zdaniem z korzyścią na widowiska. Część solowa oczywiście wyborna i jedna z najlepszych, jakie w karierze stworzyli. Moim zdaniem bardzo dobra zamiana z Afraid To Shoot Strangers granym w 2012 i 2013 roku.

Gdy już umilkły ostatnie dźwięki kompozycji Bruce'a, tło sceny zmieniło się odsłaniając Eddiego biegnącego przed siebie z Union Jackiem trzymanym w rękach. Było to jednoznaczym sygnałem, iż za chwilę rozpocznie się szarża lekkiej brygady. Potężne wejście gitar i perkusji wspomożone krzykiem z tysięcy gardeł zainicjowało The Troopera, podczas którego Dickinson tradycyjnie wystąpił w mundurze kawalerzysty i z podziurawionym kulami, lekko przypalonym sztandarem Zjednoczonego Królestwa. Można trącić nosem, że grają ten kawałek na prawie każdej trasie – ten utwór jednak zdecydowanie na to zasługuje.

Gdy już kawałek rozpędzony niczym brytyjska jazda pod Bałakławą dobiegł końca, scenę spowiły cisza i mrok, a z głośników dobiegły złowieszcze słowa...

"Woe to you, oh Earth and Sea / For the Devil sends the beast with wrath / Because he knows the time is short / Let him who hath understanding reckon the number of the beast / For it is a human number. Its number is six hundred and sixty six."

Znowu publika nie zawiodła – zarówno podczas nagrania, jak i intra nuconego przez Bruce'a. W kulminacyjnym momencie na scenie wybuchły płomienie, a statyczna do tej pory dekoracja w końcu została czymś uatrakcyjniona – spod podestu wysunął się nadludzkich rozmiarów diabeł. Tak a scenografia towarzyszyć może tylko jednemu z najsłynniejszych kawałków Żelaznej Dziewicy – The Number of the Beast.

Po tych wszystkich klasycznych rarytasach, jakimi uraczył fanów zespół podczas pierwszych bez mała 45 minut koncertu nadszedł czas na pierwszy highlight wieczoru – Phantom of the Opera. Co tu dużo mówić, epickość tego utworu wykonywanego na żywo kompletnie przebija wersję studyjną, a także zdecydowaną większość dyskografii Iron Maiden. Riff grany na trzy gitary to ściana dźwięku wywołująca ciarki na plecach.

Pozostając w klimatach płyt nagranych z Clive'em za garami, zespół zaserwował publiczności Run to the Hills – moim zdaniem jedną ze słabszych propozycji w secie, ale po prostu jestem do tego kawałka uprzedzony i mnie nudzi. Nie przeszkodziło to jednak w klaskaniu, machaniu rękoma i wykrzykiwaniu tekstu utworu. Dodatkową trakcją utworu okazała się tym razem walka Janicka z czterometrowym Eddiem machającym szpadą i wykonującym obsceniczne gesty.

Następna pozycja to popis Adriana Smitha i jedyna kompozycja z Somewhere in Time w secie, czyli Wasted Years. Wspaniały utwór, wyśmienity refren i czapki z głów za solówkę, która swego czasu służyła mi za dzwonek w telefonie. Godzina koncertu minęła, zgasły światła, a na pośrodku sceny pojawił się ogromny Eddie wzorowany na sarkofagu z trasy promującej Powerslave – tym razem dzierżył on szklanę kulę z rozwijającym się wewnątrz dzieckiem. Po jego bokach stanęły dwie ogromne świece i tak rozpoczęło się jedno z magnum opus zespołu – Seventh Son of a Seventh Son. Bruce wyszedł na scenę w czarnym płaszczu, z demoniczną fryzurą i przypomniał publiczności jedno ze swoich najlepszych wykonań wokalnych w życiu – znając swoje obecne możliwości nie szarżował, ale i tak wypadł rewelacyjnie. Zwrotki i refren jednakże były jedynie wprowadzeniem, bo utwór charakteryzuje się najbardziej rozbudowaną partią instrumentalną spośród wszystkich kompozycji Iron Maiden. Nie będę się na ten demat zbytnio rozpisywał – był niebieski dym, masa płomieni, śmierć grająca na organach i fajerwerki strzelające do taktu. Aż ciężko mi w tym momencie zawyrokować, czy bardziej położył mnie na łopatki Siódmy Syn, czy Rime of the Ancient Mariner grane 6 lat temu.

Na pierwszych dziesięciu koncertach zespół raczył fanów Wrathchildem, po czym zaprzestał tego procederu, tak więc wczoraj zagrali jeden ze swoich największych przebojów, ukochany przez fanów Fear of the Dark. Kawałek-fenomen, bowiem od momentu premiery nie znika z kolejnych setlist podobnie, jak hymn zespołu Iron Maiden zagrany tuż po nim. Zespół pozwolił sobie na tę ekstrawagancję jedynie w 2005 roku rekonstruując trasę Piece of Mind. Zamykając zasadniczą część setu Dziewica odegrała wspomniany wyżej hymn, podczas któego raz jeszcze na scenie pojawił się Eddie – tym razem wzorowany na okładce siódmego albumu.

Zespół pożegnał się z publicznością, zniknął na kilka minut, a w tym czasie rozległ się głos samego Winstona Churchilla:

We shall go on to the end.
We shall fight in France
We shall fight over the seas and oceans.
We shall fight with growing confidence and growing strength in the air.
We shall defend our island whatever the cost may be
We shall fight on beaches, we shall fight on the landing grounds,
We shall fight in the fields and in the streets,
We shall fight on the hills.
We shall never surrender!

Tak oto rozpoczął się bis, a na pierwszy ogień poszło Aces High wykonane przez Bruce'a w starej, skórzanej czapce pilotce. Przesunięcie tego utworu na koniec koncertu to dobra decyzja zespołu – utwór jest bardzo wymagający wokalnie i zazwyczaj Dickinson wypadał w nim średnio, gdy grali go na samym początku. Drugim z bisów było wyczekiwane przeze mnie The Evil That Men Do. Jeden z moich ulubionych kawałków Ironów wypadł świetnie, ale byłem już zbyt wyczerpany, by należycie cieszyć się z faktu jego usłyszenia. Na koniec jeszcze szybki strzał w postaci Sanctuary z wygłupami Bruce'a i Janicka na koniec, po czym zespół definitywnie zszedł ze sceny... A po kilku minutach dających nadzieję na coś więcej usłyszeliśmy Always Look At The Bright Side of Life i zrozumieliśmy, że czas zbierać się do domu.

Setlista:

Doctor Doctor (UFO song)
Rising Mercury
1. Moonchild
2. Can I Play with Madness
3. The Prisoner
4. 2 Minutes to Midnight
5. Revelations
6. The Trooper
7. The Number of the Beast
8. Phantom of the Opera
9. Run to the Hills
10. Wasted Years
11. Seventh Son of a Seventh Son
12. Fear of the Dark
13. Iron Maiden

Encore:
Churchill's Speech
14. Aces High
15. The Evil That Men Do
16. Sanctuary
Always Look on the Bright Side of Life (Monty Python song)
Podnieś twarz, zaufaj Światłu
Avatar użytkownika
Frodli
Upiór w Operze
 
Posty: 687
Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 11:08 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez Smolny » Cz cze 26, 2014 2:29 pm

Jedyne co mogę powiedzieć (byłem na koncercie w trójkącię Austria-Węgry-Słowacja) to to, że mi się podobało, było dynamicznie i pełno energii ale trochę jakby na jedno kopyto, bez entuazjamu podchodziłem do tego koncertu bo to trochę nie mój klimat jeśli chodzi o heavy metal ale jednak trochę się ich nasłuchałem też i po prostu wypadało :D
Smolny
Szalony Ikar
 
Posty: 495
Dołączył(a): Wt gru 23, 2008 1:00 pm

Re: Iron Maiden

Postprzez 1984 » Pt paź 24, 2014 9:24 pm

Trzymałem w rękach ostatnio egzemplarz "The number...", ale na winylu i tu pojawia się moje pytanie. Czy warto się ładować się winyl, jeśli to ma być tylko remaster, cyfrowy reamster zamknięty w czarnym krążku (na kanwie wypowiedzi Bogusza z innego wątku)? Czy w ogóle warto się bawić jeszcze w winyle?

Pytam też dlatego, że "Ride the lightning" i inne tez można dostać na czarnej płycie.
searchin', sing and destroy :twisted:
1984
Upiór w Operze
 
Posty: 734
Dołączył(a): N lut 28, 2010 6:12 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez Nogard » So paź 25, 2014 5:34 pm

IMO lepiej kupić oryginalne wydanie winylowe niż jakieś nowe reedycje (słyszałem, że mieli wypuścić - pewnie to widziałeś) - generalnie stare wydania Ironów powinny być tańsze, a brzmienie oryginalne :)
Ale w przypadku reedycji Ironów - raczej gniotów nie wypuścili, podejrzewam, że będą dobre. Ale to rzecz dla kolekcjonerów zespołu, którzy i tak łykną wszystko.
Z ciekawości przejrzałem opinie na Amazonie - przeważają bardzo dobre, ale najbardziej przekonuje mnie jedna słabsza, że brzmienie jest gorsze niż na oryginałach i że lepiej kupić tamte - może dlatego, że sam nie przesłuchawszy mam takie wrażenie, hehe ;-)
Avatar użytkownika
Nogard
Moderator
Moderator
 
Posty: 2688
Dołączył(a): N maja 28, 2006 1:00 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez krusejder » Śr paź 29, 2014 11:59 am

Zasadniczo nie lubię reedycji i remasterów (co już pewnie pisałem na forum X razy). Głos identyczny jak Nogarda: jeśli chcesz się bawić w winyle, szukaj zadbanych pierwszych tłoczeń :)
Avatar użytkownika
krusejder
Żołnierz Fortuny
 
Posty: 1130
Dołączył(a): N wrz 19, 2010 9:00 pm
Lokalizacja: Praga Północ

Re: Iron Maiden

Postprzez Nogard » Śr paź 29, 2014 12:25 pm

Nawet średnio zadbane winyle brzmią dla mnie fajnie (ale wychowałem się na pierdzących bootlegach, przegrywanych kasetach, empetrójkach 128 kb/s - inni ludzie mają często wyższe standardy), a takie wyhaczyć dużo łatwiej, a jeśli poszukać w zachodnich komisach, zwłaszcza w UK, to do tego śmiesznie tanio w porównaniu z jakimiś dziwnymi remasterami z Media Marktu.
Avatar użytkownika
Nogard
Moderator
Moderator
 
Posty: 2688
Dołączył(a): N maja 28, 2006 1:00 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez krusejder » Śr paź 29, 2014 4:53 pm

Jeśli ktoś ma dużą wyobraźnię muzyczną, to nie musi mieć audiofilskich gadżetów ;)
Avatar użytkownika
krusejder
Żołnierz Fortuny
 
Posty: 1130
Dołączył(a): N wrz 19, 2010 9:00 pm
Lokalizacja: Praga Północ

Re: Iron Maiden

Postprzez Nogard » Cz paź 30, 2014 8:43 pm

U mnie to nie tyle wyobraźnia, coś innego, nie wiem sam, atmosfera chyba. Remastery mogą brzmieć lepiej niż stare wydania jak coś tam się poprawi, ale nie jest to już autentyczne - lubię mieć świadomość, że słucham nieoszukanej płyty, tak jak brzmiała te kilkadziesiąt lat temu. Oszukany remaster stawiam na równi z wydawnictwami typu "hej, mamy rocznicę wydania płyty, to nagrajmy ją na nowo", tzn. średnio mnie interesuje, chyba że jest dużo tańszy niż stare wydanie ;) A jak do tego dodać kilka bonusów z koncertu demolujących zamkniętą całość, to już w ogóle aj waj na całego.
A co do egzemplarzy winyli bardziej i mniej pykających czy trzeszczących - cóż, taki urok; jak słuchać płyty, to winyl i tak się zużywa z każdym odsłuchem. Ja akurat zawsze wolałem kupić trzy płyty "pykające" niż jedną nówkę sztukę ;)
Avatar użytkownika
Nogard
Moderator
Moderator
 
Posty: 2688
Dołączył(a): N maja 28, 2006 1:00 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Iron Maiden

Postprzez Paulo » Pt lut 20, 2015 1:04 pm

Avatar użytkownika
Paulo
Administrator
Administrator
 
Posty: 2801
Dołączył(a): Pt gru 01, 2006 1:00 pm
Lokalizacja: Lowlands Low

Re: Iron Maiden

Postprzez Seraf » Pt lut 20, 2015 4:27 pm

Najważniejsze, że leczenie przynosi skutki i jest wszystko w porządku. Przy okazji, mnie od dłuższego czasu ciekawi ten artykuł http://www.antyradio.pl/Newsy/Duperele/ ... aiden-1649
Seraf
Szalony Ikar
 
Posty: 299
Dołączył(a): Wt cze 19, 2012 12:11 pm
Lokalizacja: Poznań/Książ Wlkp.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Muzyka, inne zespoły

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron