Strona 1 z 12

Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:28 pm
przez Wiwern
mamy już temat o Manowar, czyli o "królach metalu". Jak wiadomo, królem zostaje się "z bożej łaski", a "bogowie metalu", to Judas Priest. Zespół prawie tak stary, jak sam metal, praktycznie istnieją niemal od początku istnienia tej muzyki. Płyt narobili od cholery i jeszcze więcej i było z tym różnie - od torowania drogi do heavy, przez hard i narzucenia swojego imidżu i spuścizny wszystkim późniejszym kapelom na przełomie lat 70/80 "Sad Wings...", "Sin After Sin", "Stained Class", "Killing Machine", czy też świetnie podsumowujące ten okres "Unleashed In East", gdzie wyprzedzili pod względem ciężkości i ciężaru swoje czasy, torując drogę dla NWoBHM, a później samemu wpisując się w ten styl na "Screaming For Vengeance", czy IMO najlepszym "Defenders Of The Faith". Ostatecznie jeszcze w 1990 roku, kiedy zdawało by się, że zrobyli już wszystko, co było trzeba, a nawet więcej nagrali swój opus magnum - "Painkiller", gdzie wciąż klasyczny do bólu heavy metal kopie i rozpierdala, jak żadna inna, nawet thrashowa płyta.
Po drodze były też inne płyty, takie skoki w boki. Sam debiut z 1974 był dość blues rockowy i jeszcze nie zapowiadał tego, co później będą grać. Na "British Steel" na maxa uprościli swą muzę, dając swoistą wybuchową mieszankę heavy z punkiem, potem na "Point Of Entry" dali popis melodyjnego hard rocka lat 70tych. W 1986 roku na płycie zatytułowanej dość specyficznie :wink: dali nam całkiem przyzwoitą dawkę glam metalu, a po odejściu Halforda, w latach 90tych nagrali dwie bardzo nowoczesne i ciężkie płyty, za którymi sam nie przepadam, ale wiem, że mają swoich zwolenników.
W 2005 był "Angel Of Retribution" - znowu powrót do klasyki, a rok temu nadeszła płyta "Nostradamus", która została niestety niedoceniona i zjechana strasznie w internetowym światku, a mnie się osobiście BARDZO podoba. Świetna rock opera na silniku "Painkillera".
http://www.youtube.com/watch?v=dhayE9osHXg - mój ulubiony utworek z najnowszej płyty.
Jako ciekawostkę zapodam, że Turbo grało kiedyś na koncertach jeden z ich większych "hiciorów" "Breaking The Law". Jak na razie wydano to tylko w ty całym boxie...

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:31 pm
przez nat54ret
uwielbiam Judas Priest
Painkiller jest genialny i wymiata.
A Nostradamus mi sie bardzo podoba. Szcegolnie utwor tytułowy-w starym stylu, predkosc, solowki i wokal.

Ogólnie świetny zespół

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:32 pm
przez Smolny
Uwielbiam ich :mrgreen:

Jeszcze się nie przekonałem do Nostradamusa, ale wg mnie to nie to samo co za dawnych dobrych lat, kiedy heavy metal był bardzo popularny, płyty z lat 76-84 to stanowczo moje ulubione, zawsze kiedy ich słyszę, mam ochotę wskoczyć na motor i odjechać jak najdalej

Nic nie zmieni mojego zdania, że zasługują na tytuł pierwszego zespołu, który grał heavy metal

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:34 pm
przez Wiwern
tak też w wikipedii stoi ;) za krótkie jest ludzkie życie, żeby wszystkie płyty świata przesłuchać i samemu to zweryfikować (:( ) ale z tego, co znam, to tak, rzeczywiście - JP najwcześniej nagrywali coś, co można by wydać i dziś i nikt by nie miał cienia wątpliwości, że to jest właśnie heavy metal. Chociaż... utwór Black Sabbath "Children Of The Grave" też jest taki 100% hejwi... No, ale "Sin After Sin" z 1977 roku, to najdawniej datowany z tych, co znam album, na którym takie ciężkie, a zarazem szybkie utwory są fundamentem, a nie tylko odskocznią na płycie. W dodatku taki utworek "Dissident Agressor" z tej płytki jest może i nie tak szybki, ale za to tak mocno "zagęszczony" i miażdżący*, że jeszcze w 1988 roku Slayer kowerując go nie musiał wiele zmieniać**.

* - Black Sabbath może i był chwilami bardziej miażdżący, ale najwidoczniej musi być jakaś subiektywnie, umownie, a jednak z pełną oczywistością obstawiana granica między hard, a heavy. IMO tak nieśmiało wnioskuję, że to chyba jest kwestia samego riffowania, tzn, że miażdżą nas "wiertarkowe" kilkudźwięki, a nie takie, jak by to dzisiaj było nazwane "doomiaste" jednodźwięki. No, jakoś tak...

** - a nota bene wielką zagadką dla mnie jest, dlaczego Araya, który przecież wysoko krzyczeć umie odpuścił sobie te wrzaski i zastąpili je piskiem gitary Hannemanna :|

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:35 pm
przez OzzMaster
Jedna z moich ulubionych kapel. Uwielbiam płytkę "Ram it down" - płytkę którą stawiam na 1 miejscu. Następnie "Painkiller". Skład z Owensem jakoś nie przypadł mi do gustu (tzn. koncertowo super, ale głównie chodzi mi o "Jugulatora" i "Demolition"). Bardzo lubię też "Nostradamusa", moim zdaniem jedna z lepszych płyt jakie wydali (choć fakt - to nie heavy metal :))

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:36 pm
przez Wiwern
to nie heavy metal
"jak nie, jak tak?!"cytując Ferka Kiepskiego. Odjęli byśmy sobie te wszystkie orkiestrowe i klawiszowe wstawki i wyszedł by prawie sam heavy metal. Hmmm... no to "Gods Of War" Manowara też nie jest hm? Jasne, że "Nostradamus", to nie jest zwarty, miażdżący krążek, a taka bardziej rock-opera, ale przecie podstawą tych wszystkich utworków są patenty wypracowane przez lata przez JP - ich charakterystyczne zagrywki. Tytułowy utwór, to podobnie, jak "Hellrider" z "Angel Of Retribution" - utwór jakby z "Painkillera prosto wzięty! A reszta też w większości IMO wpisuje się w judasowy heavy metal. No bo w co?!

głównie chodzi mi o "Jugulatora" i "Demolition"
też tak mam. Szanuję i kultywuję Halforda, ale wcale bym się nie obraził, jak by Tim Owens w JP pozostał, bo umiejętnościami i barwą dorównuje Robowi, a siłą i kondycją głosu nawet przewyższa. Mimo to, nie lubię tych płyt z nim, co były, ale właśnie ze względu na styl - zero heavy, a jakieś ociężałe, zupełnie nierajcowne dźwięki. Nie rusza mnie.

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:38 pm
przez OzzMaster
Wiwern napisał(a):
to nie heavy metal
Jasne, że "Nostradamus", to nie jest zwarty, miażdżący krążek, a taka bardziej rock-opera


No właśnie o to mi chodziło. Dla mnie był to najlepszy album roku 2008

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:39 pm
przez Wiwern
dla mnie też :mrgreen:

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:44 pm
przez kokosz
Bardzo dobry zespół ale ja zawsze wolałem Iron Maiden :mrgreen:

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 4:45 pm
przez Paulo
Krótko mówiąc (pisząc) - Królowie! :)

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 5:16 pm
przez Żubr
ja dostanę od Was pałką po łbie ;) ale kompletnie nie znam kapeli :( znam oczywiście nazwe ale nigdy się za nich nie "zabrałem", nie poznałem ich muzy.

Jak ktoś chciałby mi udzielić edukacji muzycznej to napiszcie od czego zacząć.

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 5:18 pm
przez nat54ret
od płyty Painkiller, szczególnie utwory: Painkiller, Hell Patrol, Metal Meltdown, Night Crawler i Between The Hammer & The Anvil

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 5:19 pm
przez OzzMaster
Żubr napisał(a):ja dostanę od Was pałką po łbie ;) ale kompletnie nie znam kapeli :( znam oczywiście nazwe ale nigdy się za nich nie "zabrałem", nie poznałem ich muzy.

Jak ktoś chciałby mi udzielić edukacji muzycznej to napiszcie od czego zacząć.


A ja na twoim miejscu zaczął bym od początku :) Chociaż Rocka rolle możesz sobie odpuścić

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 5:21 pm
przez Smolny
Ja tam nie narzekam na "Rocka Rolle", ciekawi mnie jak by brzmiała w jakości, którą słyszał zespół podczas nagrań lubię sobie czasem posłuchać - dużo bluesa, psychodelii w klasycznej formule hard rocka;) Tak niedocenione wydawnictwo jak w przypadku Turbo - "Awatar" i "Epidemic"..
Polecam szczególnie kawałek "Winter Retreat"

Btw swoją przygodę z JP zaczynałem od "Painkiller, Screaming for Vengeance, Angel of Retribution i British Steel"

Re: Judas Priest

PostNapisane: N lip 26, 2009 5:22 pm
przez Laurearel
Bardzo dobry zespół ale ja zawsze wolałem Iron Maiden Smile

To samo ;)

Co do JP - doceniam, niektóre albumy lubię, ale jednak mam do nich dystans jakiś. Według mnie strasznie nie równa twórczość niekiedy - świetne kawałki przeplatają się ze słabymi. Natomiast SfV - dla mnie poezja. Niesamowity album który zagiął mnie od pierwszego przesłuchanie. Po prostu brzmienie jakie osiągnęli było najbliższe mojemu ideałowi, to chyba coś mówi ;p Wydaje mi się takie pomieszanie old schoolu z pazurem, czyli coś co mi pasuje idealnie ;] Chodź to tylko moje odczucie, ktoś inny może na to inaczej spojrzeć :)